Dynamically driving the Szczecin jazz scene, Michał Starkiewicz and Tomasz Licak were recently busy traversing the interplanetary worlds of Stanisław Lem’s literature with a new lineup co-formed with Ksawery Wójciński and Luis Mora Matus, which resulted in the album Solaris, released in autumn. This time, both have returned to their flagship band, The Beat Freaks, to record its fourth album. Mechanics of Nature, created in collaboration with the famous trumpeter Ralph Alessi, opens the musicians up to the unpredictability and deceptive beauty of the inscrutable world of nature.
It is no coincidence that the album was released on April 22nd, which marks Earth Day. Indeed, around the release of this material, the Szczecin-based musicians built a subtle yet cohesive and consistent framework of listening closely to nature—its pulse, its needs, and its message. However, this is not music that attempts to directly imitate nature. The band’s drummer, Radek Wośko, explained in an interview published in the previous issue of JazzPRESS: „Abstract creative processes rarely work according to a specific recipe, such as: this chord symbolizes marching ants, and this melody describes a blooming flower.” The impressionistic character of this music certainly stemmed from a much greater performance freedom and a bolder use of space compared to The Beat Freaks’ previous achievements, although there is still a very clear division into nine compositions and four completely spontaneously recorded interludes. The slightly more experimental, open form was also influenced by a change at the double bass position—Paweł Grzesiuk was replaced by the experienced Sicilian, Flavio Gullotta. From the very first notes of the album’s opener, Caldera de los Cuervos, he sets a darker, menacing tone for the entire record with a withdrawn, nervous creaking and rough textures.
Tracks like Elephant Song and One of the Last Derkacz focus on a simple, yet never naive, affirmation of harmonious, idyllic beauty. In particular, the warm, nostalgic character of the former brings to mind the image of a great golden sun setting over the savannah, bringing relief after a hot summer day. Meanwhile, there is more mystery in the gently drifting Derkacz, which also features field recordings containing the characteristic call of the titular bird (the corn crake). The Beat Freaks use a similar trick quite skillfully in Rustling Leaves, Turning Wheels—Licak’s heavily gritty tenor saxophone mimics Alessi’s mute-modulated trumpet, while the sound of the sea, hidden in the background, tries to soften this instrumental exchange of words.
Licak himself reaches his peak in Quakes in Fukuoka, which is full of a danger pulsing beneath the skin. With a screaming saxophone, he cuts through the harmonious yet nervous playing of the rest of the band, utilizes dissolving reverbs, and with his raspy sound, even approaches the tone of Archie Shepp. A darker side of the group is also presented in Mutating the Next Seed, which moves from a slow-building psychedelia and guitar haze toward a bright, optimistic finish. On the other hand, the only misstep is the quasi-funk Lifeline, featuring an absolutely unsuccessful rap spoken-word delivery.
Ultimately, this vision of a musical dialogue with nature turns out to be quite convincing, though at times perhaps a bit too polite. Alessi handled the cooperation with the Szczecin lineup very well; throughout the entire album, he plays much more interestingly and boldly than, for instance, on Simon Nabotov Quartet’s album Lovely Music, released by Clean Feed around the same time. The trumpeter organically blended into the band’s sound—the group neither overwhelmed his presence nor limited themselves to an accompanying role, which is especially audible in the solo-driven Broken. Mechanics of Nature is highly atmospheric, tender, breathing music, and certainly the most interesting release in The Beat Freaks’ catalog.
Mateusz Sroczyński
——
Prężnie napędzający szczecińską scenę jazzową Michał Starkiewicz i Tomasz Licak byli ostatnio zajęci przemierzaniem międzyplanetarnych światów z twórczości Stanisława Lema wraz z nowym składem współtworzonym z Ksawerym Wójcińskim i Luisem Mora Matusem, czego efektem była wydana jesienią płyta Solaris. Tym razem obaj powrócili do swojego macierzystego zespołu The Beat Freaks, by nagrać jego czwartą płytę. Mechanics of Nature, powstała we współpracy ze słynnym trębaczem Ralphem Alessim, otwiera muzyków na nieprzewidywalność i zwodnicze piękno nieodgadnionego świata natury.
Płyta nieprzypadkowo ukazała się 22 kwietnia, kiedy to przypada Światowy Dzień Ziemi. Wokół wydania tego materiału szczecinianie zbudowali bowiem nienachalną, lecz spójną i konsekwentną otoczkę wsłuchiwania się w przyrodę, jej tętno, potrzeby oraz przesłanie. Nie jest to jednak muzyka, która przyrodę stara się bezpośrednio naśladować. Perkusista zespołu Radek Wośko w wywiadzie opublikowanym w poprzednim numerze JazzPRESSu tłumaczył zresztą: „Abstrakcyjne procesy twórcze rzadko działają według konkretnego przepisu, na zasadzie: ten akord symbolizuje maszerujące mrówki, a ta melodia opisuje kwitnący kwiat”. Impresyjny charakter tej muzyki wyniknął z pewnością z dużo większej swobody wykonawczej i odważniejszego operowania przestrzenią względem poprzednich dokonań Beat Freaks, chociaż występuje tu nadal bardzo wyraźny podział na dziewięć kompozycji i cztery zupełnie spontanicznie nagrane fragmenty. Na nieco bardziej eksperymentalną, otwartą formęwpływ miała również zmiana na posterunku kontrabasisty – Pawła Grzesiuka zastąpił doświadczony Sycylijczyk Flavio Gullotta. Już od pierwszych dźwięków otwierającego album Caldera de los Cuervos wycofanym, nerwowym skrzypieniem i chropowatymi teksturami nadaje on ciemniejszy, groźny ton całości.
Tematy takie jak Elephant Song i One of the Last Derkacz skoncentrowane są na prostej, lecz niepopadającej w naiwność afirmacji harmonijnego, sielankowego piękna. Zwłaszcza ciepły, nostalgiczny charakter pierwszej z tych kompozycji przywodzi na myśl obraz wielkiegozłotego słońca, które zachodzi nad sawanną, przynosząc ulgę po upalnym letnim dniu. W snującym się lekko Derkaczu więcej jest natomiast tajemnicy, pojawiają się w nim również nagrania terenowe zawierające charakterystyczny głos tytułowego ptaka. Z podobnego patentu The Beat Freaks korzystają również całkiem umiejętnie w Rustling Leaves, Turning Wheels – mocno przybrudzony tenor Licaka przedrzeźnia się z modulowaną tłumikami trąbką Alessiego, a tę instrumentalną wymianę zdań stara się złagodzić schowany na drugim planie szum morza.
Sam Licak na wyżyny wspina się w pełnym pulsującego pod skórą zagrożenia Quakes in Fukuoka. Krzykliwym saksofonem przecina harmonijną, acz nerwową grę reszty zespołu, korzysta z rozpływających się pogłosów, a swoim zachrypniętym brzmieniem zbliża się nawet do tonu Archiego Sheppa. Mroczniejsze oblicze grupy prezentuje też Mutating the Next Seed, które z wolno rozkręcającej się psychodelii i gitarowej mgiełki zmierza ku jasnemu, optymistycznemu finiszowi. Jedynym nieporozumieniem jest z kolei quasi-funkowy Lifeline z absolutnie nieudaną rapową melorecytacją.
Ta wizja muzycznego dialogu z naturą ostatecznie wypada całkiem przekonująco, choć chwilami może nieco zbyt grzecznie. W kooperacji ze szczecińskim składem bardzo dobrze poradził sobie Alessi, który na przestrzeni całego albumu gra dużo ciekawiej i odważniej niż choćby na wydanej mniej więcej w tym samym czasie przez Clean Feed płycie Lovely Music kwartetu Simona Nabotova. Trębacz organicznie wtopił się w brzmienie zespołu, który ani jego obecności nie przytłoczył, ani nie ograniczył się do roli akompaniującej, co słychać zwłaszcza w naszpikowanym solowymi partiami Broken. Mechanics of Nature to bardzo nastrojowa, czuła, oddychająca muzyka i z pewnością najciekawsza pozycja w dorobku The Beat Freaks.
Mateusz Sroczyński
